porady
4 komentarze

Jak się uczyć na intensywnym kursie językowym?

 

Wakacje to idealny czas, żeby szybko wzbogacić swoje umiejętności i „liznąć” języka obcego przed wyjazdem, nadchodzącymi studiami lub po prostu dla czystej przyjemności. Dlatego też szkoły nie próżnują i wprowadzają do swojej oferty kursy intensywne o zachęcającym programie nauki np. podstaw francuskiego w dwa lub trzy tygodnie. Czy można zacząć mówić w miesiąc, tydzień, a nawet w weekend? Jak wyciągnąć najwięcej z intensywnych zajęć językowych? Czy każdy daje radę? Oto krótki poradnik, który zdecydowałem się napisać po poprowadzonym przeze mnie eksperymentalnym kursie TGV.

Co to znaczy „intensywny”?

Wbrew temu, co mówią niektóre reklamy, kurs dwa razy w tygodniu po 90 minut wcale nie jest intensywny. Jest to standardowy rozkład godzin, typowy dla ogólnego systemu szkół językowych w Polsce. Żeby kurs był intensywny, nakład czasu powinien przewyższać te 4 godziny lekcyjne tygodniowo, a program kondensować przewidzianą wiedzę w kilka, maksymalnie kilkanaście spotkań. Szkoły organizują najcześciej zajęcia intensywne w wymiarze 3–5 lekcji w tygodniu po 120-180 minut każda. Oczywiście każdy kurs jest inny i może dawać różne efekty w zależności od metody, nauczyciela i grupy. Nigdy nie jest wiernym odzwierciedleniem nauki w trybie standardowym (semestralnym), aczkolwiek daje wymierne efekty. Jeszcze kiedy pracowałem w szkole językowej, prowadziłem wielokrotnie tego typu zajęcia i widziałem na własne oczy, że przy odpowiednim zaangażowaniu w krótkim czasie można poznać solidne podstawy i zacząć porozumiewać się w danym języku obcym.

Język w tydzień?

Ostatnio postanowiłem zorganizować w Oranżerii coś, o czym marzyłem już od dawna – projekt, który w jeden tydzień pozwoli osobom zupełnie początkującym przeżyć w dowolnym kraju francuskojęzycznym. Tak powstał najszybszy kurs w mojej nauczycielskiej historii Francuski to moje marzenie – wersja TGV – 49 godzin zegarowych francuskiego w 1 tydzień! Wcześniej prowadziłem kursy intensywne i super intensywne (np. dwa dni po 10 godzin), ale tym razem chciałem zracjonalizować czas pracy do tego stopnia, żeby wiedza zdążyła nie tylko wejść do głowy, ale też się ugruntować. Razem z odważną grupą spotykaliśmy się przez 7 dni,  w godz. 10:00-13:30 i 17:00-20:30 (długa przerwa pomiędzy zajęciami miała pozwolić nam się zregenerować). Byłem przekonany, że fizycznie da się to przetrwać i naprawdę oswoić z językiem, ale nie spodziewałem się, że w tydzień przerobimy materiał, na który normalnie potrzeba ponad pół roku regularnych zajęć! TO NAPRAWDĘ DZIAŁA!

Jak tego dokonaliśmy?

Nauka podstaw języka jest trudna, bo trzeba najpierw wybudować fundamenty, na których można oprzeć rzeczywistą komunikację. W tym przypadku bazę stanowią: poprawna wymowa, odmiana czasowników, proste słownictwo z życia codziennego i dużo emocji. To tak jak z tańcem – musisz najpierw nauczyć się wykonywać najprostsze kroki, żeby móc w końcu szaleć na parkiecie. Dużym plusem tak intensywnych zajęć jest to, że uczymy się spiralnie – non stop wracając do struktur, które już poznaliśmy i rozwijając ich użycie. Ponadto nie ma czasu na zapominanie, tak powszechne na początkach nauki nowego języka. W kontekście tego projektu nie ma też miejsca na zbyt wiele ucieczek w teorię i męczarnię z zadaniami strukturalnymi.

Pracowaliśmy intensywnie i dynamicznie, stopniowo całkowicie eliminując język polski. Od razu wykorzystywaliśmy nowe struktury w konkretnych sytuacjach. To była ciągła żonglerka z emocjami i walka ze zmęczeniem, ale nawet w czasie krótkich przerw staraliśmy się używać francuskiego. Uczestniczki tej eksperymentalnej edycji zaczęły nie tylko mówić, ale i kłócić się po francusku. Każdego dnia nie mogłem wyjść z podziwu wobec ich widocznych postępów. Na końcu wypiliśmy zasłużonego szampana!

Czy każdy daje radę?

Intensywne kursy językowe szczególnie na poziomie początkującym nie są odpowiednim rozwiązaniem dla każdego. Kursy o tak wysokiej intensywności są bardzo wymagające psychicznie i fizycznie. Warto zrezygnować ze swoich codziennych obowiązków na okres trwania kursu, żeby móc w pełni skupić się na nauce. Nie każdy może sobie pozwolić na wzięcie urlopu czy zaniedbanie domu. Nie każdy też lubi uczyć się w tak zawrotnym tempie. To trochę tak jak podróżowanie – niektórzy lubią spacerować, a inni jeździć pociągiem. Cel jest jeden – przedostać się z punktu A do punktu Z. Idąc spokojnie możesz zauważyć więcej elementów, zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć się z bliska roślinom. Podróżując pociągiem pomijasz pewną część krajobrazu, ale szybciej pojawisz się na mecie. Nie dostrzeżesz może wszystkich niuansów, ale też nie przerażą Cię zbytnie drobiazgi. Aby jak najwięcej wyciągnąć z intensywnych zajęć językowych, warto skorzystać z poniższych porad, które przygotowałem specjalnie dla osób zaczynających naukę od zera.

PORADNIK

PRZED KURSEM:

Otwórz się. Pomyśl, dlaczego idziesz na kurs. Zajrzyj do sklepu papierniczego. Fajny zeszyt i coś do pisania są jak dobre ciuchy na siłownię – pomogą Ci rozpocząć naukę z entuzjazmem.

Nie ucz się na własną rękę. Wiem, że chcesz się przygotować i jak najlepiej wypaść na tle innych, ale nie znając w ogóle języka, możesz nauczyć się czegoś niepoprawnie albo popaść we frustrację kiedy zobaczysz nic niemówiące Ci formy gramatyczne. Jeśli bardzo chcesz, posłuchaj sobie piosenek w języku, którego będziesz się uczyć.

Wypocznij. Im bardziej kurs jest intensywny, tym więcej będziesz potrzebować sił. W przeddzień zajęć postaraj się jak najlepiej zrelaksować. Nie pij za dużo alkoholu i pójdź wcześnie spać. Twój umysł musi być gotowy do działania, tak jak przed wspinaczką w górach.

W CZASIE KURSU:

Współpracuj. Przed Tobą niesamowite doświadczenie. Uśmiechaj się do osób, z którymi jesteś w grupie. Nie oceniaj innych, ale im pomagaj, jeśli Tobie coś przychodzi łatwiej. Baw się z innymi. Nauka języka od podstaw, szczególnie w tak intensywnej postaci to świetna zabawa.

Zaufaj nauczycielowi. Każdy kurs ma swój program, a nauczyciel tak dobiera materiał, żeby był on jak najlepiej przyswajalny przez uczniów. Nie martw się, jeśli jeszcze czegoś nie było, bo nauka od zera to niekończące się pasmo nowości, które prędzej czy później się pojawiają niczym zagraniczne filmy w kinach.

Nie wstydź się błędów. Zaczynając naukę nowego języka, serwujesz swojemu mózgowi konflikt poznawczy: Twój umysł spotyka się z nową materią, która nie brzmi znajomo i która niesie za sobą często całkowicie inne spojrzenie na otaczający nas świat (np. po francusku „mamy gorąco” a nie „jest nam ciepło”). Na poziomie początkującym masz więc absolutne prawo „masakrować” język obcy. To ten etap, w którym każdy błąd jest schodkiem do rozwoju. Nie przejmując się niedoskonałościami podnosisz się i zaczynasz chodzić.

Zadawaj pytania. Od razu sygnalizuj, jeśli coś jest dla Ciebie niejasne. Tempo kursu intensywnego może być zawrotne, a Twoje skupienie ma swoje ograniczenia. Nie bój się mówić, że czegoś nie rozumiesz.

Żyj. Teoria jest ważna, ale to tylko ułamek tego, co stanowi o Twoich umiejętnościach. Nieważne ile przeczytasz książek o pływaniu. Nie popłyniesz, jeśli nie wejdziesz do wody. Tak samo jest z nauką języka. Nie zaczniesz mówić, dopóki nie spróbujesz. Postaraj się od razu wykorzystywać nowe elementy w kontekście, nawet najbanalniejszym. Do nowego słowa, dopisz dwa inne, które już znasz. Wymyśl dialog. Podpisz zdjęcie. Zagadaj z kimś na przerwie. Wzbudzając emocjonalny stosunek do języka, nauczysz się go sprawniej i pozostanie on z Tobą na dłużej.

PO KURSIE:

„Wzdęcie językowe”. Po tak intensywnym spotkaniu z językiem obcym możesz odczuwać zawroty głowy, mieć koszmary z odmianą czasowników w roli głównej, albo słyszeć wszędzie znajomo brzmiące słowa, których znaczenia nie do końca pamiętasz. To całkowicie normalne. Ten stan na poziomie początkującym nazywam „wzdęciem językowym” – po prostu Twój umysł jeszcze trawi ogromną porcję nowych informacji. Daj mu czas. Wypocznij, żeby nie wpaść we frustrację. Mózg jest jak mięśnie – rozwija się w fazie relaksu.

Przejrzyj notatki. Kiedy już odpoczniesz, zajrzyj ponownie do zgromadzonych materiałów. Wyrzuć połowę. To, co uważasz za najważniejsze przepisz na dużą kartkę, która będzie Ci służyła za „kartkę przeżycia”. Wracaj do tej wiedzy co kilka dni. Przepisz sobie znowu najistotniejsze elementy na małe karteczki i poprzyklejaj je na lustrze lub lodówce. Postaraj się skondensować wiedzę z kursu na minimum przestrzeni, aby nie zaśmiecać sobie mózgu drugorzędnymi informacjami.

Pomyśl o swojej dalszej nauce. Pierwszy kontakt z językiem obcym za Tobą. Chcesz dalej się go uczyć? Jeśli tak, to jak? Kolejny kurs intensywny? A może nauka w mniej szalonym tempie? Kurs grupowy, czy indywidualny? Zastanów się na spokojnie, bo to trochę jak z wyborem butów – chodzi głównie o komfort. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić formę nauki na taką, która będzie wygodna i skuteczna dla Ciebie.

Najbliższa edycja super intensywnego kursu Francuski to moje marzenie – wersja TGV
11-17.01.2020

zapisy: panodfrancuskiego@gmail.com

4 komentarze

  1. Jacku, gratuluję pomysłu ! Widać, że wszystko zostało wcześniej dobrze przemyślane. Podziwiam Twoje kursantki za odwagę! Nie każdy ma na tyle szaleństwa w sobie 🙂 Porównania do sportu bardzo adekwatne i pokrzepiające. Powodzenia podczas kolejnych edycji!

  2. Sylwia mowi

    Swietne pioro. Widac otwarty umysl i pasje osoby tworzacej artykul. Bede tu powracac czesciej, tym bardziej, ze zaczynam wlasnie swoja intensywna przygode z francuskim. Oby wiecej tak kreatywnych ludzi:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.