życie po francusku

Literatura w kieszeni – o tradycji livre de poche

Livre de poche czyli kieszonkowa książka. To pełnowartościowe wydanie książki, ale w drobnym formacie i niższej cenie. Poręczne, popularne i bardzo charakterystyczne dla francuskiego pejzażu wydawniczego.

We Francji nie ma tradycji twardej i miękkiej okładki, jednak od połowy XIX wieku można zaobserwować narodzenie się mniejszego, kieszonkowego formatu. Na początku chodziło o to, żeby móc ukryć wstydliwą lekturę erotyczną, a także uniezależnić się od wzroku księgarza, który niczym rzeźnik podawał nam wybrane kąski literatury. Później zaczęto wydawać klasyków (kolekcja Bibliothèque Charpentier), następnie przyszedł czas na literaturę popularną, głównie kryminały. Od 1930 roku livres de poche mają coraz bardziej ugruntowaną pozycję – za kanałem La Manche powstają Penguin Books (1936). Dzisiaj 65 % współczesnej literatury jest wydawana w formacie kieszonkowym, a 25 % całego francuskiego rynku wydawniczego stanowią właśnie livres de poche. W małym formacie można znaleźć nie tylko literaturę piękną, ale także poradniki i literaturę naukową.

W 1953 roku powstała kolekcja Le Livre de Poche wydawnictwa Librairie générale française (dzisiaj w rękach dwóch wydawnictw: Hachette i Albin Michel). Ale nie jest to jedyny livre de poche. Na rynku istnieją serie m.in.: First, Folio, GF, J’ai lu, POCKET i Points. Wszystkie łączy format (11 x 8 cm) i niska cena, która nigdy nie przekracza 10 euro (średnio 6,20 euro).

Livre de poche zrewolucjonizowało podejście do książki, która nie musi być dobrem luksusowym, zarezerwowanym dla osób zamożnych (średnia cena standardowego formatu we Francji to 17,90 euro). Ta demokratyzacja nie podobała się z początku księgarzom, którzy widzieli w niej dzikie uprzemysłowienie rynku, a także zmniejszenie swojej roli i co za tym idzie zarobków, bo kieszonkowe wydania można było kupić wszędzie, nie tylko w księgarniach.

Obrońcy livre de poche mówią, że dobra literatura broni się sama. Ale warto przy tym wspomnieć, że tańsze w produkcji drobne książki mogą łatwiej dotrzeć do czytelników. Czasami okazuje się, że dana powieść zyskuje popularność dopiero po wydaniu w wersji kieszonkowej. Taki los spotkał Uwikłanie (Les impliqués) Zygmunta Miłoszewskiego: zaledwie 5000 sprzedanych egzemplarzy w standardowym formacie (wyd. Mirobole) – każdy po 22 euro. Książka przeszłaby we Francji bez echa, gdyby nie pojawienie się dwa lata później w kolekcji POCKET w cenie 8,20 euro – sprzedano jej wtedy 50 000 sztuk.

Osobiście zazdroszczę Francuzom livres de poche. Są niedrogie, poręczne i estetyczne (tradycyjnie w jasnej okładce). Ciekaw jestem, czy w Polsce by się przyjęły.