porady
9 komentarzy

Złe nawyki dobrych uczniów

Podchodzisz do nauki z ambicją? Sprawdź, czy nie robisz sobie krzywdy. Poznaj sześć nawyków, które zamiast pomagać, utrudniają skuteczną naukę języka obcego i mogą doprowadzić do frustracji językowej.

Ambicja z jednej strony zachęca nas do nauki i popycha do przekraczania granic. Z drugiej zaś potrafi paradoksalnie odebrać całą przyjemność z nauki języków obcych i wprowadzić nas w wyniszczający stan wypalenia językowego. Jako nauczyciel i zarazem uczeń, codziennie konfrontuję się z własną ambicją i ambicjami moich studentów. Ambicja wygląda z wierzchu jak piękna kawa ze spienionym mlekiem w kształcie serduszka. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że pod widoczną warstwą często czai się gorzka rzeczywistość, która nie smakuje tak jak by nam się wydawało. Ambitni uczniowie wymagają od siebie efektów: zwykle nie uczą się dla czystej przyjemności, ale po to, żeby czegoś dokonać. Chcą przełożyć wysiłek na konkretne umiejętności. I nic nie byłoby w tym niebezpiecznego, gdyby nie fakt, że bardzo często wypracowują sobie nawyki, które zamiast pomóc, de facto utrudniają skuteczną naukę.

1. Czytam artykuł i zaznaczam wszystkie słowa, których nie rozumiem

Po co czytasz? Bierzesz udział w konkursie na wyłowienie największej liczby nieznanych wyrażeń, czy chcesz po prostu złapać sens czytanego tekstu? Skupianie się na tym, czego nie rozumiesz, nie przybliży Cię do zrozumienia czegokolwiek. Podobno wystarczy znać 1/3 słów użytych w danym dokumencie, żeby dotrzeć do najważniejszych informacji. Co z tego, że zaznaczysz sobie połowę użytych struktur i spędzisz potem godzinę na szukaniu ich w słowniku, skoro tak naprawdę zaledwie 1/10 okaże Ci się przydatna w dalszej komunikacji?

Jeśli czytasz, to po prostu czytaj. Nie zatrzymuj się przy pierwszych napotkanych trudnościach, ale idź dalej. Jeśli nieznane słowo pojawia się w artykule kilkakrotnie, to znaczy, że rzeczywiście jest kluczowe i warto je sprawdzić. Wierz mi, po pięciu latach spędzonych na filologii miałem odruch czytania wszystkiego z markerem w ręku i robienia sobie notatek z każdej przeczytanej książki. Sporo czasu zajęło mi przypomnienie sobie, że można czytać po prostu dla przyjemności, a nie z konieczności przechowywania ulotnej wiedzy. Jeżeli masz odruch zaznaczania w trakcie lektury, spróbuj odwrócić swój nawyk przez podkreślanie znanych Ci słów – zobaczysz dzięki temu nie swoje braki, ale jak dużo już umiesz.

2. Zatrzymuję film, kiedy pojawia się nowe słowo

Ambitni uczniowie nie oglądają filmów jak normalni ludzie, którzy chcą poznać coś inspirującego, przeżyć emocje bohaterów lub zapomnieć o swojej codzienności. Ambitni uczniowie tylko udają, że oglądają film, ponieważ de facto siedzą jak na szpilkach i wsłuchują się uważnie w dialogi, a za każdym razem, kiedy pojawia się nieznana struktura, zatrzymują nagranie. O ile może być to skuteczne w przypadku 60-sekundowego klipu, o tyle takie przerywane oglądanie pełnometrażowego filmu to już koszmar! Tak jak przerywany stosunek płciowy, jest to najprostsza droga do frustracji i zniechęcenia do dalszych kontaktów z kulturą danego obszaru językowego.

Przypomnij sobie, dlaczego chcesz obejrzeć film w języku obcym i zrealizuj tylko ten cel.

3. Muszę powiedzieć coś mądrego

Zapomnij o inteligentnych wypowiedziach, wysublimowanych komentarzach i błyskotliwych ripostach. Ucząc się języka obcego, każdy ambitny uczeń chce powiedzieć to samo, co powiedziałby w języku ojczystym. Żeby odpowiedzieć na najprostsze pytanie lubi głowić się przez kilka minut i przekładać polskie zdania na język obcy. A przecież w nauce języka nie o to chodzi. W codziennej, naturalnej interakcji (do której poziomu właśnie dążymy w czasie lekcji) sytuacja jest prosta: mówię to, co potrafię. Ludwig Wittgenstein miał rację twierdząc: „Granice mojego języka są granicami mojego świata” – nie zamawiamy bowiem jajek w koszulkach, jeśli nie wiemy jak to powiedzieć po francusku.

Masz problem z prostym mówieniem? Pomyśl o tym, jak zaczynają mówić małe dzieci. One nie konstruują zdań potrójnie złożonych i nie narzucają sobie dodatkowych trudności, tylko zwyczajnie komunikują swoje potrzeby. Świat się nie zawali, jeśli nie zabłyśniesz w czasie rozmowy. Odpowiadaj banalnie, ale skutecznie. Poskrom swoje ambicje. Po prostu mów, bo inaczej nigdy nie będziesz się odzywać. Z czasem Twoje kompetencje się rozwiną i będziesz już naturalnie wypowiadać się w bardziej dopracowany sposób.

4. Podchodzę do nauki strukturalnie

Rozwiązujesz codziennie kilkanaście zadań testowych? Odmieniasz czasowniki szybciej niż aplikacja Bescherelle na smartfonie? Umiesz wykonać każde ćwiczenie z dziurami do uzupełnienia? To brzmi świetnie, ale czy pomoże Ci w naturalnej interakcji w życiu codziennym? Kiedy rozmawiasz z obcokrajowcami, nie masz dziur ani żadnych tabelek do wypełnienia. Żaden normalny native speaker nie jest świadomy, jakiej struktury używa w momencie mówienia. Na co Ci wiedza, że właśnie stosujesz „zaimek osobowy w funkcji dopełnienia dalszego”?

Podejście strukturalne może być skuteczne w zakresie wyuczenia podstawowych struktur na pamięć lub planowania swojej nauki, ale w momencie realizacji założeń warto pozwolić sobie na porzucenie wyuczonych schematów i przeżywanie emocji. To one są najbardziej skutecznymi katalizatorami nauki, ponieważ budują doświadczenia językowe, na których właśnie osadza się wiedza.

5. Uczę się gramatyki i słownictwa jednocześnie

Przypomnij sobie naukę jazdy na rowerze. Czy Twoi ambitni rodzice kazali Ci w tym samym momencie żonglować? A mimo to, jednym z największych problemów podręczników do nauki języków obcych są właśnie zadania gramatyczne, które zawierają skomplikowane słownictwo. Niestety nic bardziej mylnego w dydaktyce! Przy nauce danej struktury gramatycznej pozostałe elementy powinny zejść na dalszy plan, żeby nie rozpraszać Twojego myślenia. Cel łączenia kompetencji jest bardzo ambitny i w teorii wygląda wspaniale, aczkolwiek w rzeczywistości nie prowadzi do zrozumienia ani jednego z elementów. To dlatego przy nauce gramatyki warto używać najprostszych słów, a przy rozwijaniu słownictwa opierać się na podstawowych formach gramatycznych. Nie wszystko przecież musi być jak szampon 2w1.

Pamiętaj, że nie musisz uczyć się dwufazowo. Jazda na rowerze połączona z żonglowaniem wygląda imponująco, ale jest ryzykowna i okupiona częstymi upadkami.

6. Chcę wiedzieć wszystko, bo im więcej, tym lepiej

Wiesz, że nawet najzdrowsze jedzenie może Ci zaszkodzić jeśli spożywasz je w nadmiarze? Nauka języka obcego jest jak dieta – powinna być dopasowana do Twojej osobowości i Twojego trybu życia. Bezkrytyczne i nieprzemyślane wkuwanie każdego napotkanego słowa i wszystkich istniejących struktur gramatycznych prędzej doprowadzi Cię do zmęczenia nauką niż do rzeczywistych umiejętności. To trochę jak robienie zakupów w supermarkecie – wiele produktów nas kusi, ale czy jesteśmy w stanie je wszystkie spożyć, czy może będziemy musieli je włożyć do zamrażarki na „później”? Sterty książek do przeczytania pokrywają się kurzem, setki nieotwartych plików pobranych z internetu zaśmiecają pulpit komputera, powiadomienia o nowych ciekawych artykułach i podcastach wiecznie się mnożą, a my patrzymy na to wszystko z uczuciem porażki. A przecież nie o to chodzi w nauce!

Lubisz znajdować fajne materiały, ale ciężko Ci idzie z ich wykorzystywaniem? Umów się z inną fajną osobą na trzydziestominutowe spotkanie, na którym wspólnie będziecie się dzielić po jednym ze znalezisk: razem pogadacie o ciekawym artykule, obgadacie książkę, puścicie sobie podcast albo rozwiążecie zadania. Jest wielu ambitnych ludzi takich jak Ty, z którymi wspólna nauka może być bardzo motywująca. A poza walorami edukacyjnymi jest to też okazja do wypicia kawy lub kieliszka wina w dobrym towarzystwie.

 

Większość przypadków frustracji językowej wynika z wygórowanych ambicji, które sami na siebie nakładamy. Nie umiejąc dobrze chodzić, chcemy już biegać. Przyzwyczajeni do natychmiastowości Internetu niecierpliwimy się i denerwujemy kiedy to, co jest w naszych myślach nie pojawia się od razu w komunikacji. Zapominamy przy tym o naturalnych barierach, które każdy uczący musiał w swoim czasie przekroczyć. Nasza ambicja skłania nas nie tyle do nauki, co do osiągnięć. A te nie są rzeczywistą miarą rozwoju językowego. Ambitni uczniowie mają większą tendencję do porzucania nauki niż Ci, którzy uczą się po prostu dla własnej przyjemności, bez napięcia i oczekiwań. Dlatego nie komplikujmy sobie życia złymi nawykami, które wprowadzą nas w niezadowolenie.

W nauce języka obcego naszym celem jest mówić tak jak jego rodzimi użytkownicy, więc działajmy w miarę możliwości naturalnie. Kiedy słuchamy nowej płyty naszej ulubionej wokalistki, to nie skupiamy się od razu na tym, jakie są słowa piosenki i czy zgadzają się w niej rymy. Jeśli czytamy książkę, w której pada niezrozumiałe sformułowanie lub metafora, nie otwieramy od razu słownika, tylko czytamy dalej. Gdy zamawiamy kawę, staramy się w prosty sposób określić, jaki chcemy typ i rozmiar. Jeżeli mamy plan, żeby nauczyć się lepić pierogi i kręcić hula-hop, uczymy się każdej z tych kompetencji oddzielnie, a jak już je opanujemy, to możemy starać się je łączyć.

Nie musimy wiedzieć wszystkiego. Poskramiajmy własną ambicję i dajmy sobie więcej luzu. Ambicję można bowiem porównać do baterii w smartfonie – z czasem potrzebuje częstszego ładowania. Pogoń za ciągłym sukcesem, który jest coraz mniej wymierny i jednoznacznie zauważalny to ryzyko wypalenia. Kiedy pojawią się jego pierwsze oznaki, spójrzmy na to, jak się uczymy – może jesteśmy dobrymi uczniami, tylko mamy złe nawyki?

9 komentarzy

  1. Kasia Sz. mowi

    To jest tragedia czytanie książki ze słownikiem. Przyjemność z lektury żadna. Praktykowałam to. Mimo że bywały książki, które sprawiały mi przyjemność i nie sięgałam do słwnika.. Na przykład powieści Singera.

    Jednak jest wiele powieści, gdzie nie rozumiem wszystkiego. To mnie irytuje, męczy. Dopiero teraz uczę się, żeby czytać i poczekać, by zobaczyć na ile zrozumiem treść sama z siebie.

    Tak samo jest z prasą. Lektura wywiadów idzie mi dobrze, z artykułami bywa gorzej. Z artykułami trudniejszymi. To znaczy gorzej idzie mi ich tłumaczenie, bo w samej lekturze jest tak, że możemy powiedzieć: „mniej więcej wiem o co chodzi”, a tłumacząc już nie może być „mniej więcej wiem” tylko musi być to przetłumaczone logicznie i zgodnie z prawdą.

    Jeśli chodzi o błędy to je zauważam. I poprawiam po jakimś czasie. Nieraz nie zauważę od razu. Np. uzgodnienia itp. Albo stosuję jakąś kalkę z polskiego. Ciężko mi przestawić się na strukturę „à”. Chciałabym mówić „le petit pain avec chocolat”(bułka z czekoladą), a nie „au chocolat”, „gâteau avec framboise” (ciasto z malinami) zamiast „à la framboise”.

    Natomiast obiecałam sobie jakiś czas temu, że język francuski albo w ogóle jakikolwiek język będzie dla mnie przyjemnością. Kiedyś francuski był stresem.

    • pan od francuskiego mowi

      Kasiu! super, że tak świadomie podchodzisz do nauki. Tylko czemu przekładasz artykuły na polski? Czyżbyś szkoliła się na tłumaczkę? 😉

      • Kasia Sz. mowi

        Jacku! Nie szkole się na tłumaczkę. Kiedyś tłumaczyłam sobie artykuły z prasy popularnej np. z magazynu „Psychologies”. I nie było to łatwe. Nieznane słówko zawsze można sprawdzić w słowniku, ale czasem słówka są zrozumiałe, ale trzeba trochę pogłówkować nad przełożeniem na polski. Jak się czyta te artykuły to one są dla ludzi o adekwatnym poziomie języka zrozumiałe i przyjemne w lekturze. Czytając mogę machnąć ręką na kilka zdań, w którym domyślam się sensu. Tłumacząc już muszę komuś przekazać całą treść zgodną z tym, co ktoś napisał.

        Myślę sobie, że nawet filolog może czerpać radość z języka. Ćwiczenia są potrzebne do utrwalania itp. Jednak język to komunikacja. Nawet będąc Polką nie wezmę artykułu np. z „Polityki” i od razu po pierwszej lekturze będę dyskutować. A przecież nie ma bariery językowej. trzeba być dla siebie wyrozumiałym. Jest praca nad tekstem. Lektura pierwsza, druga, czasem trzecia. Zadanie sobie pytań na temat tekstu. Odpowiedzi, które nieraz tworzą streszczenie całości.

        W niedzielę szłam i zastanawiałam się jak bym powiedziała, że makijaż mi się rozmazał. Nie wiem/nie pamiętam jak jest rozmazać się i pomyślałam to wyraź to inaczej. Za pomocą słów, które znasz, żeby powiedzieć o co ci mniej więcej chodzi. I można wybrnąć tak: „Mon maquillage n’est pas perfect. Je l’ai fait matin alors je ne me sens pas fraîche et je suis pas à l’aise.”

        Znamy nieraz wiele sów, ale jak wypadnie z głowy jedno albo go w ogóle się go nie zna to człowiek czuje się niemy.

        Pozdrawiam ciepło!

        • Kasia Sz. mowi

          Teraz dopiszę, że w internecie już znalazłam jak powiedzieć, że makijaż rozmazuje się. „Mon maquillage coule”. Ale po sprawdzeniu. A w momencie szybkiej interakcji należy się ratować słówkami, które znamy. Może to być niezdarne, ale komunikacja jest :-)))).

          • pan od francuskiego mowi

            Brawo Kasiu!
            Jeśli uczysz się francuskiego, żeby po prostu go używać, to właśnie najfajniej jest go używać, nawet jeśli brakuje nam tego jednego słowa… Zwróć uwagę, jak sobie świetnie dałaś radę w komunikacji. A przeżyte emocje skłoniły Cię do wyszukania później brakującego słowa – dzięki temu jeszcze lepiej je zapamiętasz.
            Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam serdecznie,
            Jacek

  2. Bardzo mądry tekst.
    My Polacy w ogóle jesteśmy ambitne bestie: albo wszystko, albo nic 😉
    A w życiu częściej liczy się droga, nie cel 😉
    PS Dawno mnie tu nie było (zaraz idę sobie wymierzyć moją ulubioną karę – klęczenie na grochu ;)). Fajna nowa szata graficzna.

    • pan od francuskiego mowi

      Justyna, bardzo dobra obserwacja! To chyba ten romantyzm polski tak nam w głowach poprzewracał. 😉
      Pozdrowienia 🙂

  3. Agata mowi

    Proszę to powiedzieć niektórym prowadzącym. Ogólnie moim zdaniem to jest tak, inaczej się uczymy dla siebie, a inaczej do szkoły. Na przykład mieliśmy prowadzącą, która mówiła „Filolog nie może przejść obojętnie koło słowa, którego nie zna, trzeba wszystko sprawdzać w słowniku” I jak się nie znało słówka z zadania domowego, to wszyscy dostawali, że tak powiem opierdziel, że źle robimy zadanie domowe. A nieraz naprawdę sprawdzanie tych wszystkich słówek zajmowało więcej czasu niż samo robienie ćwiczenia. Także do szkoły, chcąc nie chcąć sprawdzam każde słówko, którego nie rozumiem. Jednak dla samej siebie jak czytam, to tylko sprawdzam te ciekawsze słówka, lub takie, które naprawdę mi przeszkadzają w zrozumieniu sytuacji.

    • pan od francuskiego mowi

      Forma nauki zależy od celu. Ten artykuł nie jest akurat skierowany ani do osób przygotowujących się do egzaminów certyfikacyjnych, ani będących na studiach filologicznych, tylko po prostu uczących się języka obcego po prostu dla siebie, z zamiłowania. Niestety z moich obserwacji wynika, że to zamiłowanie i entuzjazm każdy wyraża w inny sposób, niekoniecznie dobry na dłuższą metę. Nauka jest jak miłość – najlepiej kiedy jest mądra, spokojna i daje radość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *