porady
9 komentarzy

WYPALENIE JĘZYKOWE (defatigatio linguistica) – PRZYCZYNY, LECZENIE I PROFILAKTYKA

Listopadowa aura nie rozpieszcza naszych umysłów. Przeciążeni życiem zawodowym pędzimy na kurs językowy, o którym marzyliśmy, ale który sprawia nam coraz mniej radości. Odwołujemy zajęcia. Jedne, drugie… Wpadamy w spiralę nieprzygotowań. Patrzymy na znajomych, którzy idą do przodu. Zbieramy kilogramy zadań, które „rozwiążemy, kiedy tylko znajdziemy na to chwilę”. W rzeczywistości, gdy ta chwila następuje, rozwój językowy jest ostatnia rzeczą, na jaką mamy ochotę. Tracimy wiarę w siebie, w swoje założenia, w sens nauki. Mamy dość. Jesteśmy ofiarami językowego burnoutu. Wypaliliśmy się. Co teraz?

IMG_2915TO-horz.jpg

1. Pamiętaj, że słoma pali się szybko

Nauka języków obcych jest jak palenie w piecu. Poza płomieniem, który zapala Cię do językowych działań, niezwykle istotnym czynnikiem jest długotrwały żar. To od Ciebie zależy, jak podchodzisz do nauki, i jakiej jakości jest Twoje zaangażowanie w kurs. Niektórzy palą w piecach wysokojakościowym drewnem, inni makulaturą, a jeszcze inni śmieciami. Czym palisz Ty? Czy pilnujesz swojego płomienia? Zbyt wysoki ogień może szybko wypalić cały zapas nawet najlepszego drewna i nie zdąży Cię ogrzać. A kiedy płomień zgaśnie, bo Ty zrobisz sobie przerwę w nauce, będziesz potrzebować dużo wysiłku przy ponownym rozpalaniu pieca. Oczywiście masz szansę powrócić do wcześniejszego etapu, odzyskać swój poziom wiedzy i dalej się rozwijać, ale zdecydowanie łatwiej będzie Ci rozpalić żarzące się jeszcze resztki drewna niż wystygłe palenisko. Słomiany zapał szybko się kończy. Pal w swoim piecu dobrym drewnem, ale nie wrzucaj wszystkiego naraz. Utrzymuj żar.

2. Nie ucz się bez przerwy

Paradoksalnie, przerwy pozwalają jeszcze bardziej się rozwinąć. To trochę jak w treningu wytrzymałościowym, po którym musi nastąpić okres odpoczynku. Zmęczone mięśnie nie przydadzą się nam na długo. To właśnie w czasie relaksu wzrasta siła. Tak samo jest z językiem. Jeśli uczysz się „bulimicznie”, czyli bez przerwy i bardzo intensywnie, Twoja kompetencja nie będzie stabilna. W miarę możliwości daj sobie czas na naukę. Miałem przyjemność pracować z fantastycznie zakręconymi osobami, które chodziły na kilka kursów francuskiego w tygodniu. Ich „piec językowy” wypełniony był po brzegi najlepszym drewnem, aż płomień gasł, bo brakowało tam tlenu. Zwolnij tempo lub wycisz się na chwilę. Daj sobie czas. Weekend, tydzień, miesiąc… Wróć do nauki z rzeczywistym głodem. Wcześniej poznane struktury będą już przetrawione i zwolnią miejsce na nowe umiejętności.

3. Wróć do korzeni

Przypomnij sobie, jaki był Twój cel. Łatwo jest go stracić z pola widzenia, porównując się do innych osób. Czy na pewno uczysz się po to, żeby zdać egzamin? Czy musisz uczyć się w taki sposób? Czy w ogóle musisz się uczyć? Może francuski, angielski czy inny język miał być realizacją Twojego marzenia o komunikacji. Przypomnij sobie, co Cię kręci w języku. Porozmawiaj ze swoim nauczycielem. Powinien Cię zrozumieć i doradzić Ci, co możesz zrobić, żeby spełnić swoje założenia – te, które doprowadziły Cię na zajęcia. Nie bój się negocjować formy pracy w trakcie kursu. Ja uwielbiam, kiedy moi uczniowie mają własny pomysł na to, jak ma wyglądać lekcja i cała nasza współpraca. Rozwijaj się, tak jak lubisz, a nie jak chcą inni.

4. Zacznij od nowa

Nie ciągnij za sobą trupów swoich marzeń i sterty niewykonanych zadań domowych. Pozwól sobie na świeży start. Kiedyś trzymałem stare segregatory z wcześniejszych kursów angielskiego i włoskiego. Setki wartościowych materiałów. Dopiero kiedy zauważyłem, że nie zaglądałem do nich przez trzy lata i że nie zamierzałem tego zrobić przez kolejne trzy – uświadomiłem sobie, że muszę się ich pozbyć. Czułem, że mnie blokują, ponieważ za każdym razem, kiedy myślałem o powrocie do angielskiego lub włoskiego, miałem przed oczami mnóstwo ćwiczeń, które obiecałem sobie wcześniej wykonać, a których nie zrobiłem. Byłem zawiedziony sam sobą. Doprowadzało mnie to do poczucia winy i odpychało w czasie moją chęć nauki. A przecież poczucie winy czy złość są ostatnimi z emocji, jakie chcielibyśmy odczuwać w procesie uczenia się.

5. Kup sobie wyprawkę

Na siłowni można zaobserwować dwa typy osób ćwiczących: ponuraki ubrane w stare, wymięte i sprane koszulki oraz uśmiechniętych sportowców w dopasowanych, kolorowych ciuchach funkcjonalnych. Dobry outfit dużo zmienia. Jeżeli masz iść na siłownię i widzisz ubranie, w którym nie czujesz się atrakcyjnie, które kojarzy Ci się z bólem i trudem ćwiczeń, to prawdopodobieństwo wypalenia jest bardzo wysokie. Tak samo jest z nauką języków obcych. Jeśli materiały z zajęć trzymasz w odartej teczce, w której znajdują się jeszcze rachunki za prąd i – nie daj Boże – papiery rozwodowe (prawdziwa historia!), to nie wyjdzie z tego nic pozytywnego. Kup sobie najładniejszy zeszyt, jaki znajdziesz w sklepie, wybierz najbardziej wypasiony długopis, który będzie sprawiał Ci radość podczas nauki. Uporządkuj biurko. Lubisz mazaki i naklejki? Tym lepiej! Ale pamiętaj: nie rób nic wbrew sobie. Skompletuj i spersonalizuj swoją wyprawkę tak, by odczuwać rzeczywistą radość i dumę z uczenia się.

6. Rób cokolwiek

Jaka metoda nauki będzie dla Ciebie najbardziej skuteczna? Taka, która sprawia Ci przyjemność. Wierz mi, nie ma uniwersalnych sposobów. Liczy się praca. Na jednych działać będzie słuchanie gotowych dialogów, na innych aplikacje w telefonie, inni zaś będą uczyć się typowo gramatycznie albo po prostu mówić, nawet sami do siebie. Nie ma złych metod. Cokolwiek zrobisz, odbije się to pozytywnie na Twojej znajomości języka obcego. Pracuj nad tym, co Ci się podoba. Nie lubisz pisać? Nie musisz. Nie jesteś dzieckiem karmionym przez nauczyciela. Uczysz się dla siebie i z pełną odpowiedzialnością podejmujesz decyzje. Świadomy wybór formy nauki pozwoli Ci osiągnąć Twój cel.

7. Odróżniaj oczekiwania od celów

Gosia zaczęła swoją przygodę z francuskim zauroczona filmem „Amelia”. Zapisała się na kurs. Nagle jednak francuski przestał jej się podobać. Była oceniana i usilnie przygotowywana do egzaminu. Nie miało to nic wspólnego z tym, za co pokochała francuski. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że oczekiwania wobec Gosi nijak się nie miały do jej celów. Taki konflikt interesów jest bardzo częstą przyczyną burnoutu. Oczekiwania płyną z zewnątrz, a Ty masz im tylko sprostać. Jedyne, co od Ciebie zależy, to spełnienie tego, co ktoś sobie wobec Ciebie założył. To forma przemocy w stosunku do autonomicznego umysłu. Tymczasem prawdziwa motywacja płynie z Twojego wnętrza. Świadomie wytyczone cele odzwierciedlają Twoje indywidualne potrzeby. Są plastyczne, ponieważ jako twórca możesz je dowolnie modyfikować. Nauka języka obcego jest tak dynamicznym procesem, że nie powinna opierać się na żadnych odgórnie określonych oczekiwaniach. Żeby zakończyła się sukcesem, musi uwzględniać Twoją samodzielność i świadomość Twoich potrzeb.

8. Porzuć ambicje

Język to nie praca w korporacji. Nie musisz ciągle osiągać spektakularnych efektów. Na pewnym poziomie są one zresztą bardzo słabo zauważalne. Ale to nie znaczy, że ich nie ma. Przypomnij sobie, jak wyglądała Twoja nauka na początku, a jak jest teraz. Co potrafisz dzisiaj, a jakie były Twoje kompetencje wcześniej? Nabierz dystansu do swojego rozwoju, bo nieposkromiona ambicja może stać się Twoim największym wrogiem. Nie musisz nikomu niczego udowadniać. Ucz się dla siebie, a nie dla numerków znajdujących się przy literkach A, B czy C opisujących poziom kursu, na który uczęszczasz.

9. Usuń słowo „nie” ze swojego słownika

Wiesz, że każde pytanie można zadać na dwa sposoby? Na początku mojej drogi zawodowej pytałem się moich uczniów: „czego nie rozumiecie w przeczytanym artykule?” To był jeden z największych błędów trenerskich, jakie mogłem popełnić. Dzisiaj skupiam się na pozytywnym rozumieniu. Co to znaczy? Weź do ręki pierwszy z brzegu artykuł popularnonaukowy napisany po polsku. Z pewnością znajdziesz w nim co najmniej kilka słów, których nie rozumiesz. Nie powiesz jednak nigdy, że nie rozumiesz przez to całego artykułu! O tę samą umiejętność chodzi w języku obcym. Okazuje się, że nawet jeśli tekst zawiera nieznane słowa, Ty i tak możesz go zrozumieć i wykorzystać go w dalszej pracy. Idąc tym tropem, ucz się pozytywnie. Doceń to, co już potrafisz, co rozumiesz, a to pozwoli Ci pokonać przeciwności.

10. Idź swoim rytmem

W dzisiejszym świecie wszyscy szczycą się swoim osiągnięciami: przebiegli 5 km, zjedli wykwintny obiad, wyjechali na wypasione wakacje, zdali egzamin… Masz na Facebooku naprawdę ciekawych znajomych, którzy udostępniają tam nie tylko swoje życie, ale też życie innych, na przykład filmik z kilkuletnią Rosjanką władającą siedmioma językami. Ty siedzisz przy ekranie i myślisz sobie, że nigdy do tego nie dojdziesz. Rozumiem Cię. Owszem – kilkuletnią Rosjanką już na pewno nie zostaniesz, ale to, ile się nauczysz, leży w Twoich rękach. Nie oglądaj się na innych. Skoncentruj się na sobie. Każdy ma inne możliwości osobowościowe, społeczne, finansowe i czasowe. Każdy jest niezwykły. Każdy ma potencjał.

img_2580okm

Życzę Ci fantastycznej nauki. Bez zbędnego stresu i chorych ambicji. Zgodnie z Twoją osobowością. Pamiętaj, że uczenie ma dawać Ci radość. Zapewniam Cię, że może dać jej dużo.

Trzymam za Ciebie kciuki!

Jacek Mulczyk-Skarżyński 

pan od francuskiego

PS: Co mnie kręci w uczeniu się języków obcych? Chyba najbardziej możliwość wyrażenia siebie innymi dźwiękami i strukturami, bez pancerza języka ojczystego. To także adrenalina z wypowiadania słów, które niosą siłę, ponieważ znaczą świat. To mierzenie się z innym sposobem myślenia. Kiedy brak mi motywacji do nauki, myślę o radości, dla której to wszystko robię.

9 komentarzy

  1. Rewelacyjny tekst!:) Podpisuję się pod wszystkimi punktami, a szczególnie pod dwoma ostatnimi. Uczniowie niezwykle często frustrują się swoją niewiedzą, skupiają się nad tym, czego jeszcze nie opanowali, zamiast cieszyć się pozytywnymi zmianami, nawet jeśli te są niewielkie. Myślę, że to od nas – trenerów należy uświadamianie słuchaczom na każdym etapie nauczania, jak długą drogę przebyli i jak ich umiejętności ewoluowały w czasie, jeśli sami tego nie widzą:)

    Zgadzam się też, co do tego, że absolutnie każdy ma potencjał, aby uczyć się języka obcego. Rezultaty zależą od wielu czynników – tych, które wymieniłeś powyżej. Nie ma sensu porównywać się z innymi, bo każdy ma inne możliwości, osobowość i priorytety:)

  2. Z nauką języków obcych zawsze miałam problemy. Nie oznacza to, że nie próbuję. Cotygodniowe lekcje francuskiego to czas dla mnie. Jestem mamą dwuletniej dziewczynki i tymczasowo kurą domową. W każdą sobotę rzucam wszystko i spedzam czas z moją wspaniałą, wiecznie mnie motywujacą nauczycielką.

    PS. wieczorami zawsze oglądam snapy Pana od francuskiego 🙂

    • Wspaniale, że znajdujesz chwilę dla siebie i swojego własnego rozwoju! Trzymam za Ciebie kciuki!

      PS: A z Córeczką możesz się bawić po francusku, słuchając bajek, śpiewając i poznając z Nią pierwsze słowa. Każda z Was na tym super skorzysta. 🙂

      • Ten pomysł wdrażam już od jakiegoś czasu. Teraz na tapecie jest Peppa. Przyjemne z pożytecznym :). Pozdrawiam

  3. Paulina mowi

    Bardzo dziękuję, ten tekst był mi bardzo potrzebny. Właśnie się wypalałam, a teraz znów jestem nastrojona pozytywnie☺

  4. Dodałbym jeszcze metodę małych kroków – Kaizen. Uważam, że lepiej nauczyć się pięciu słówek rano CODZIENNIE, niż mieć przed sobą wyzwanie w postaci 30-40 jednorazowo np. raz w tygodniu.
    A przerwa (niezbyt długa oczywiście) czyni cuda, bo „głodni” wracamy do nauki, a paradoksalnie to właśnie w okresach przerw…nasz mózg systematyzuje wiedzę i to wtedy przyswajamy informacje.

  5. Tekst zarówno dla uczniów, by mogli lepiej siebie poznać, jak i dla nauczycieli, by mogli lepiej zrozumieć swoich uczniów 😉

    PS Ciekawa jestem, czy Tobie zdarzył się prawdziwy „francuski” burnout?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *